Relacja ucznia




 

Relacja z pobytu na Łotwie … od poniedziałku 13.10.08 do soboty 18.10.08

Cześć! Jestem Paula z dziesiątej klasy, a to moja relacja z tygodnia, który wspólnie z 2 nauczycielami i kilkoma innymi uczniami spędziłam u łotewskich rodzin w Limbaží.

W poniedziałek 13.10.08 wyruszyliśmy w drogę, do Limbaží dotarliśmy wieczorem. Niektórzy z nas w zeszłym roku gościli łotewskich uczniów i cieszyli się, że będą mogli ich ponownie zobaczyć. Dla mnie jednak była to całkiem nowa sytuacja. Ależ byłam podekscytowana! Goszcząca mnie rodzina mieszka w bloku odddalonym nieco od szkoły - tak, że w ciągu 10-minutowej drogi mogłam już trochę zapoznać się z moją „siostrą” Samantą. Jej rodzice i mały brat także okazali się bardzo sympatyczni.
Był już wieczór i zadowolona wkuliłam się do gościnnego łóżka. Następnego dnia łotewscy uczniowie musieli niestety iść do szkoły, a my obejrzeliśmy miasto. Dzień był pochmurny, mimo to wszyscy mieliśmy dobry humor i wymienialiśmy się wrażeniami z nowych rodzin. Zwiedziliśmy m.in. kościół, ruiny, ratusz ...

W Limbaží jest piękne jezioro, bagnista okolica pełna mostków i kładek. Idylla.:)

Następne dni spędziliśmy w Rydze i Cesis. Architektura tych miast przypominała nieco Gdańsk, w którym byliśmy z klasą w zeszłym roku. Znowu wizyty w muzeach i kościołach ... które jednak okazały sią całkiem interesujące. Szczególnie piękny i słoneczny był dzień spędzony w stolicy.

Mieliśmy dużo czasu wolnego, w którym mogliśmy wraz z przyjaciółmi samodzielnie poznawać miasta. Poza tym mieszka tam od 2 miesięcy i kształci się w ramach wymiany szkolnej niemiecka uczennica, która mogła w tych dniach jeździć razem z nami. Sporo opowiedziała nam o panujących na Łotwie zwyczajach oraz własnych przeżyciach w tym kraju.
Pokazała nam zegar, na którym umieszczona jest reklama znanego łotewskiego producenta słodyczy. Zegar ten stanowi najważniejsze miejsce klasycznych randek.
Mnie zafascynował przede wszystkim most w Rydze z wieloma kłódkami: kiedy odbywa się ślub w Rydze, zamykane są wszystkie kłódki na moście, by w ten sposób umocnić nowo zawarty związek małżeński. Romantyczne.:)

Zwiedzanie miasta odbywało się wprawdzie bez Łotyszów, ale po południu często spotykaliśmy się razem, chodziliśmy nad jezioro albo do kawiarni, umówiliśmy się też u innej „siostry” na pieczenie pizzy. Zawsze było bardzo wesoło. Jasne, że baliśmy się na początku, iż być może nie będziemy mogli się porozumieć lub nie znajdziemy wspólnych tematów do rozmowy, ale szybko okazało się, że nasze obawy były nieuzasadnione. Rozmawialiśmy najczęściej po angielsku; nasze mało udane próby powiedzenia kilku słów po łotewsku były bardzo zabawne.
Pewnego wieczoru pojechaliśmy też nad morze i w ciemnościach wbiegliśmy do wody.

Czasem znów rozstawaliśmy się, ale myślę, że to normalne. Piątek był ostatnim dniem, który w całości spędziliśmy na Łotwie. Tydzień minął zdecydowanie za szybko. Szkoda!:)
Poszliśmy do łotewskiej szkoły. Pierwsze dwie lekcje były dla nas bardzo interesujące, jako że nauczyciele nie zwracali uwagi na dzwonienie komórek czy na spóźnianie się uczniów na lekcje, a zaobserwowane relacje między uczniami i nauczycielami różniły się od tych, do jakich jesteśmy przyzwyczajeni.
Ponadto obejrzeliśmy piekarnię w Limbaží, z której chleb smakował wyśmienicie!

Dla łotewskich 10-klasistów był to dzień wyjątkowy: obchodzili uroczystość przyjęcia do dziesiątej klasy. Na ten dzień uczniowie klas 12 przygotowali dla nich wyjątkowo wredne zadania, które musieli wykonywać ubrani w piżamy, co należało do tradycji tego „święta”.
W drodze do szkoły moja Samanta chowała się wstydliwie pod parasolem, bo przecież chodzenie w piżamie do szkoły nie należy do zwykłych czynności.

Wszystkim bardzo się podobało ... . W ostatni dzień wieczorem uczniowie klas 10 zaprezentowali w pięknej auli przygotowany przez siebie program pt. „Simpsonowie”. My też musieliśmy przedstawić się na scenie ..., a 10 minut przed występem pani Hauck powiedziała mi, że mogłabym zarecytować polski wiersz. Ależ byłam zdenerwowana ... . Potem rozpoczęła się dyskoteka szkolna. Bardzo podobały nam się zabawy, których w Niemczech nie znamy.
Szczęśliwi po raz ostatni położyliśmy się do snu w łotewskim kraju. Następnego ranka z niemałym trudem przyszło mi się pożegnać. Wcale nie chciałam odjeżdżać, ale przecież za rok oni przyjadą do nas. Czekam już na nich z wielką radością!

                                                                                                           Paula


 


 


 


[09.11.2017]